piątek, 23 marca 2018

Od Alexandra CD Cynthia

Słyszących słowa leżącej na o wiele wyższym łóżku kobiety, z początku miałem wrażenie, że to jedynie narząd mych zmysłów chwilowo źle odbiera słowa. Jednak, gdy ponownie usłyszałem swoje imię, w momencie podniosłem się do pionu. Zrobiłem kilka, niewielkich kroków na czworaka w kierunku odwróconej do mnie plecami, czerwonowłosej. Ta, po chwili, sama narzuciła na mnie swoją kołderkę, jakby dodatkowo chcąc zmusić mnie do przybliżenia się. Przełknąłem nieco głośniej ślinę, nie wiedząc do końca, co tak właściwie uczynić. Gdy już miałem wyciągać ręce w stronę dziewczyny, ta, jakby nigdy nic odwróciła się i bez zbędnego przeciągania, wtuliła w mój dosyć zagrzany tors. "Czyli jednak, Cynce się prawie zamarzło" - dodałem w myślach, obejmując przy tym jedną z rąk, ramię mej właścicielki.
- Wiesz, że ubranie się lepiej, mogłoby sporo dać? - wtrąciłem, już od dłuższej chwili móc lepiej zapoznać się ze strojem dziewczyny.
- Jasne, jasne... - fuknęła, prychając cicho. - Po co mi jakieś grubsze ubrania, gdy załatwiłam sobie prywatny kaloryfer? - dodała, przy tym z lekka się uśmiechając.
- Zabawna jesteś... - odparłem niemalże od razu, pozwalając sobie delikatnie pobawić się końcówkami włosów Cynki. - Nie wspominając nawet, że w ogóle mnie nie znasz... - skwitowałem nieco ciszej, nieustannie pozostawiając oczy otwarte. Nie minęło pięć sekund, a w okolicy żeber poczułem bardzo nieprzyjemne ukłucie. Niby to takie urocze, a jednak jak się zdenerwuje... Lepiej uciekać gdzie pieprz rośnie, zanim nie trafi cię prosto w najczulsze miejsce. Przynajmniej obdarzyła mnie swym miłosierdziem i dostało mi się jedynie w brzuch.
- Jakie to agresywne... Gdzie musiałem się znaleźć, żeby kobiety bezprawnie mogły podnosić rękę na mężczyzn... - mruknąłem pod nosem, wzdychając przy tym ciężko.
O dziwo, nie doszła do mnie żadna odpowiedź ze strony dziewczyny. Aż niepodobne, do charakteru który zdołałem jej podświadomie przypisać... Spojrzałem delikatnie w dół, by w momencie spostrzec oddaną w objęcia Morfeusza, śliczną twarzyczkę. Widocznie, stałem się jej oficjalnym pluszakiem-pieskiem, w którego towarzystwie od razu pojawia się chęć spania. Westchnąłem cicho, wplątując swe palce pomiędzy jej długie loki. Dzisiejszy dzień był naprawdę dziwny... Z kilkudniowego piekła, jakie musiałem przeżyć, wszystko, nagle, stało się jeszcze bardziej pokręcone. Czy tęskniłem za tamtym światem? Szczerze. Niezbyt. Przepełnione rutyną, pracą i okazjonalnym wyjściem się zabawić dni... Cieszę się, że mogłem się od tego oderwać. Chociaż sposób mojej zmiany był mocno radykalny, teraz, czułem się... Naprawdę dobrze. Bezkompromisowość to w rzeczywistości moje drugie imię. Teraz mogłem to wykorzystać, przy zupełnie nowej, praktycznie nieznanej osobie. Przynajmniej... Jest ciekawiej.
Jutro będzie jeszcze zabawniej...
... przynajmniej, ja uczynię ten dzień śmieszniejszym.
~
Sam do końca nie wiem, która była dokładniej godzina, gdy mocniejsze promyki słoneczne dostały się do mojej twarzy. Rozchylając powieki, od razu dane mi było dostrzec dwie postacie, które nadzwyczaj przejęte przebierały w jakiś rzeczach. Sięgnąłem w kierunku szafki, znajdującej się obok łoża... Przynajmniej w teorii, powinny znajdować się tam moje okulary. Przekląłem pod nosem, uświadamiając sobie, że musiały się one na powrót znaleźć w posiadaniu Cynthii.
- Czy łaskawe panie, mogłyby poinformować moją osobę... Co tak właściwie się dzieje? - powiedziałem dosyć głośno, by najwidoczniej zwrócić na siebie uwagę postaci.
- Ach! No tak! Mój biedny, ślepy piesek potrzebuje okularków... - doszło do mnie po chwili ciche westchnięcie dziewczyny. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, niespodziewanie, dane mi było wyczuć ciężar dziewczyny na swych biodrach. Widocznie, ona podobnie jak ja, nie potrafi    powiedzieć sobie "stop", gdy na czymś bardzo jej zależy. W tym wypadku... Niestety, priorytetem czerwonowłosej jest wykorzystywanie mojej wady wzroku, dla swojej rozrywki.
- Ostatniej nocy... Mam nadzieję, że było ci dobrze... - uśmiechnąłem się jakby wymownie, chcąc, by me słowa dotarły do  oddalającej się już, nieznanej kobiety. Najpewniej była to swego rodzaju służka Cynki, która musiała pojawić się w pokoju na jej wezwanie.
- A obiecywano mi, że ten kundel nie będzie sprawiał żadnych problemów... - prychnęła cicho, po czym w momencie, na powrót znalazła się na ziemi, odrzucając mi okulary. Zaśmiałem się mimowolnie, zakładając ów przedmiot na swój nos. Dopiero wtedy dane mi było dostrzec, że przedstawicielki płci pięknej  zajmowały się nowymi ubrankami dla mnie. Zerwałem się dosyć mozolnie na równe nogi, by po kilku sekundach móc znaleźć się przy dziewczynie. Trzymała w dłoniach jakiś wieszak, z kompletem ubrań.
- W tej koszuli... Chyba utopiła byś się... - stwierdziłem, jakby w zastanowieniu podkładając dłoń pod podbródek.
- Zaraz cię trzasnę i będziesz zmuszony przebierać się w mojej obecności. Wtedy sprawdzimy, kto i w czym jest taki mały... - wypaliła w momencie, a na jej usta wpłynął wymowny uśmieszek. Westchnąłem nieco, odbierając od niej wieszak oraz zawieszone na nim ciuchy.
- Możemy się przekonać w praktyce, jeśli tak ci zależy... - odparłem po chwili i nie czekając na jej reakcję, ruszając w stronę łazienki. Przybieranie na siebie każdego z elementów stroju, zajęło mi nie więcej niż pięć minut, dzięki czemu po ich minięciu, z idealnie złożoną pidżamką mogłem na powrót znaleźć się w sypialni. Z uśmiechem odrzuciłem gdzieś na bok przebrane ubrania, przy tym poprawiając rękawiczkę owijającą moją dłoń. Po chwili, jakby chcąc jeszcze bardziej wypatrzyć wzrost dziewczyny, stanąłem sobie zaledwie metr od niej. Przyglądając się istotce z góry, skrzyżowałem ręce.
- Więc jak będzie? Teraz dostanę obrożę, smycz i kaganiec? - podpytałem, nachylając bardziej nad Cynką.
<Właścicielko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony