wtorek, 20 marca 2018

Od Alexandra CD Cynthia

Z mojego gardła wydobyło się dosyć głośne westchnięcie. Nie potrafię odezwać się nawet słowem, nie wiedząc właściwie z kim mam do czynienia... Chociaż jednego byłem pewien, osoba towarzysząca mi przez całą drogę, aż do tego momentu - co również udało mi się jakoś wywnioskować -, jest przedstawicielką płci pięknej. Ledwo potrafiłem dostrzec rysy twarzy, tej zapewne urokliwej istoty... Przynajmniej tak sądzi moje męskie przeczucie. Zrzuciłem z siebie coś, co jeszcze jakiś czas temu można było nazwać koszulą oraz obdarte, mocno zabrudzone dziury ze spodniami. W następnej kolejności, jakoś, po omacku podszedłem do wanny połączonej z prysznicem. O mały włos nie przewracając się, przed wcześniej niezauważony element aneksu łazienki, ostatecznie cudem trafiłem do odpowiedniego miejsca. Po chwili, na swych plecach mogłem już wyczuć te drobne, zarówno odprężające, jak i oczyszczające me ciało kropelki. Uniosłem z lekka kąciki ust, gdy trafiłem wolną z rąk na jakiś żel, czy szampon... Co za różnica. Ważne, że będę mógł zbyć z siebie brud, przebywania tych kilkudziesięciu, jak nie kilkuset godzin w klatce lub na wystawce... Czy chociaż uzyskam kilka chwil, na poukładanie sobie wszystkiego w głowie...
Sam nie wiem co do końca czuję, a co mam czuć. Ledwo potrafię przypomnieć sobie wydarzenia sprzed nagłego - jak się później okazało - wystawienia mnie na jakimś targu. Sądziłem, że w większości krajów niewolnictwo zostało zniesione lata temu, a tu proszę - spotyka mnie tak niemiła niespodzianka. Może w tym całym akcie nie byłoby nic takiego "nadzwyczajnego", gdyby nie fakt wywiezienia mnie jakimś promem, statkiem, czy co to było na obce ziemie i późniejszym - z tego co usłyszałem -, wykupieniu mojej osoby. Ach... "To wszystko jest naprawdę trudne do zrozumienia, bez możliwości doglądnięcia czegokolwiek... " - powiedziałem do siebie w myślach, po dokładnym wytarciu się i wysuszeniu włosów, dobierając do siebie odpowiedni z dostępnych strojów. Nie wiem, co ta kobieta chce ze mną zrobić, lecz jeśli da mi jeszcze coś do zjedzenia, to chyba z własnej woli stanę się z jej pieskiem... Szkoda, że nie mogę lepiej przejrzeć się w lustrze. Chciałbym ujrzeć swoją osobę, w losowo wybranej pidżamce. Sam nie wiem skąd, udało mi się wytrzasnąć przedmiot, aktualnie owijający mą lewą dłoń. Zdecydowałem się na tylko jedną rękawiczkę, chociaż dostępna była również prawa. Wyglądający zapewne przepięknie, dzięki kolejnemu cudowi - wydostałem się z pomieszczenia. Na zewnątrz, czekała na mnie - tym razem pozbawiona dwóch innych postur - kobieta. Nawet nie mogę ocenić, w jaki sposób przygląda się mojej posturze.
- Więc... Jak się nazywasz? - zapytała po kilku sekundach, chyba dobywając do swej dłoni jakiś przedmiot. 
- Alexander Nai. - przedstawiłem się krótko, robiąc przy tym delikatny skłon głową. Nie potrafiłem ukryć swego zmieszania, nie mając możliwości chociażby spojrzeć dziewczynie, jak przystało, prosto w oczy. Zamiast tego, błądziłem wzrokiem gdzieś w okolicy, chyba jej twarzy.
- W takim razie, będę na ciebie od dzisiaj mówić Lexiu! - stwierdziła, by po chwili osadzić na moim nosie dobrze znane mi okulary. Zamrugałem kilka razy, by w końcu móc ujrzeć przedstawicielkę naprawdę pięknej płci w całej okazałości. Czułem, jak z lekka się czerwienię, wpatrzony w jej idealnie krągłe, kobiece kształty. Nieco zakłopotany, poprawiłem opadający mi na twarz kosmyk włosów... 
- Może mnie pani nazywać, jak tylko sobie pani zaż- -
- Żadna "pani"! - fuknęła, tym samym wtrącając się w moje zdanie. Mimowolnie, z lekka się uśmiechnąłem, patrząc na naburmuszenie niższej dziewczyny. - Nazywam się Cynthia Cheron, lecz masz się do mnie zwracać normalnie, Cyn, czy Cynka! - dodała, krzyżując ręce nieco poniżej piersi. Zachichotałem pod nosem.
- Przepraszam za śmiałość, lecz doprawdy uroczo wygląda panienka, denerwując się... - wysunąłem niemalże bez opamiętania, nieco się schylając i przy tym, poprawiając swe okulary.
- Spróbuj jeszcze raz nazwać mnie panienką, a dopilnuję, byś już nigdy nie zobaczył swych okularków. - sformułowała dosyć dwuznacznie - chociaż w każdym przypadku, nie na moją korzyść -, przy tym prychając pod nosem.
- Jak sobie życzysz, Cynko - skłoniłem się teatralnie, po chwili cicho wzdychając. W odpowiedzi, dziewczyna jedynie odwróciła się, z dumnie uniesioną głową i krótko machnęła na mnie ręką. Nie pozostawiła mi innego wyboru, ruszyłem jej śladem, rozglądając się po korytarzu, przez który dane nam było kroczyć.
- Swoją drogą... Gdzie my się tak właściwie znajdujemy? - podpytałem, spoglądając na niższą przedstawicielkę płci pięknej.
- Królestwo Cycari. - odparła niemalże od razu. - Miejsce, w którym tacy jak ty, uprzednio wykupieni z targu, stają się pupilkami "idealnych" kobiet! - dokończyła, z entuzjazmem wymalowanym na swej uroczej twarzyczce. Z początku również się uśmiechnąłem, lecz po chwili, gdy zdałem sobie sprawę kim jestem w tym całym, chorym królestwie... Mina mi mocno zrzedła.
- Czyli... Ja jestem twoim... Takim jakby pieskiem? - podpytałem, marszcząc przy tym śmiesznie brwi. - Niewolnikiem? Służącym? - dorzuciłem kilka synonimów pierwszego, wymienionego słowa.
- Wszystkie określenia są poprawne... - zaśmiała się cicho, puszczając w moją stronę oczko. Odruchowo, nabrałem więcej powietrza niż zwykle, by po chwili spokojnie je wypuścić. Założyłem ręce za głowę, nie ukrywając swego zainteresowania postacią prowadzącą.
- Czyli mogłem trafić gorzej... Chyba, że masz jakieś dziwne plany wobec mnie... - mruknąłem pod nosem.
- Skądże, Lexiu. - wymowny uśmieszek, od razu pojawił się na twarzy dziewczyny. 
Zaśmiałem się, od razu zatrzymując krok. Spostrzegając to, osoba mi towarzysząca, po chwili postąpiła podobnie... Wpatrując się we mnie, jak w jakieś dziwadło. Chociaż... Gdyby tak spojrzeć z trzeciej osoby, na ta sytuację... Niespodziewanie, przyklęknąłem tuż naprzeciw czerwonowłosej, pozwalając sobie ująć jej drobną dłoń. Zniżyłem nieco głowę, podczas gdy drugą ręką przytrzymywałem się w okolicach górnego torsu...
- W takim razie, przyrzekam być ci wiernym i posłusznym, aż do upadłego. Cynthio~
<Cyynuuś? :> >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Sasame Ka dla Zaczarowane Szablony